środa, 23 listopada 2016

Świąteczne pierniczki

Świąteczne pierniczki piekę zawsze pod koniec listopada ponieważ po upieczeniu są twarde i powinny być przechowywane kilka tygodni przed spożyciem, żeby zmiękły. Poza tym pieczenie i dekorowanie pierniczków to bardzo przyjemne zajęcie, które pomaga odczarować ponury listopad :)


To sprawdzony przepis na świąteczne pierniczki, który jest wykorzystywany w mojej rodzinie od lat. Bierzcie i pieczcie! :)

Składniki:
- 1 kg mąki
- 5 żółtek (białka zostawiam i używam do lukrowania)
- 3 paczki przyprawy do piernika (używam Kamis)
- 0,5 kg miodu
- 1 szklanka brązowego cukru
- 1 łyżeczka kakao
- 1 łyżeczka sody
- 1 kostka margaryny (używam Kasi), zastanawiam się czy można zastąpić olejem kokosowym, kiedyś spróbuję :)

Przygotowanie:
Miód, Kasię i cukier rozpuszczam w rondelku na małym ogniu. Mieszam żeby cukier się nie przypalił i żeby nie wykipiało. Po roztopieniu (cukier musi się rozpuścić) dodaję kakao i przyprawy do piernika. Studzę.
Wystudzoną masę przekładam do miksera, dodaję żółtka i sodę, zaczynam wyrabiać ciasto, mąkę dodaję partiami. Jak czuję, że mikser już nie daje rady, wykładam całość na stolnicę i wyrabiam dalej ręcznie. W przepisie jest informacja, żeby wyrabiać dopóki ciasto przestanie kleić się do rąk. Mnie nigdy się ta sztuka nie udała, więc nie przejmujcie się, jeśli i Wam się nie uda. Wyrabiam dopóki ciasto zrobi się gładkie, bez gródek i wszystkie składniki będą dobrze połączone.


Po wyrobieniu ciasto owijam w folię spożywczą i wkładam na kilka godzin do lodówki (min. 12h). Dzięki temu ciasto się ściągnie i nie będzie się kleić. Tak przygotowane ciasto może leżeć w lodówce nawet kilka dni, albo tygodni.
Następnie dzielę ciasto na mniejsze części, rozwałkowuję na grubość około 0,5 cm i wykrawam pierniczki, które układam na blasze wyłożonej papierem do pieczenia.


Piekę 12 minut (termoobieg) w temperaturze 150 stopni.


Po upieczeniu i wystudzeniu, przystępuję do mojej ulubionej części - dekorowania pierniczków! Do lukrowania przygotowuję lukier królewski. Lukier ten przygotowuje się z białek, cukru pudru i soku z cytryny. Poniżej proporcje do pokrywania lukrem całych pierniczków. Do dekorowania za pomocą tylki trzeba dodać więcej cukru pudru, aby masa była bardziej gęsta.
Na jedno białko (około 30 g) dodaję 150 g cukru pudru i kolka kropli soku z cytryny. Wszystko razem ubijam mikserem na wolnych obrotach (żeby masa za bardzo się nie napowietrzyła, gdyż powstaną w pęcherzyki powietrza) do momentu aż masa będzie gładka i błyszcząca. Jeśli lukier jest zbyt gęsty, można dodać odrobinę wody, jeśli zbyt rzadki - cukru pudru. Lukier jest idealnie biały, można go dowolnie zabarwiać. Lukier można przechowywać w lodówce, w szczelnie zamkniętym pojemniku nawet  kilka dni.






niedziela, 6 listopada 2016

Listopad da się lubić!

Dla wielu osób listopad jest najbardziej nielubianym miesiącem w roku. Nic dziwnego, pogoda w listopadzie nie rozpieszcza - jest ponuro, często pada deszcz, wieje silny wiatr, pojawiają się pierwsze przymrozki, czasem też opady śniegu. Drzewa tracą liście, krajobraz z pięknego, kolorowego, staje się smutny. Poza tym w listopadzie zmieniamy czas z letniego na zimowy, przez co dzień staje się krótszy, a mniej światła i słońca to mniej energii, gorszy nastrój, chyba nie muszę wymieniać dalej...

Jesienny krajobraz
Nie jest dobrze. Kiedyś też nie lubiłam listopada. Na szczęście trzy, może cztery listopady temu, znalazłam sposób na odczarowanie tego miesiąca, dzięki temu stał się całkiem fajny :)
Odczarowanie polega na tym, że każdego listopadowego dnia staram się robić coś przyjemnego. Są to najróżniejsze rzeczy np. spotkania z przyjaciółmi, rodziną, wieczór z książką, dobra kolacja, grzane wino, długa pachnąca kąpiel, itp. Nie zapominam też o uprawianiu sportu, bo wiadomo - sport to endorfiny :)
 
W ostatnim tygodniu, w ramach odczarowania listopada były biegi i ćwiczenia w domu,

 
spotkania rodzinne,
Najmłodszy w rodzinie jest w centrum zainteresowania ;)
oraz wizyta w ulubionym salonie na makijażu i zakupach :)

Przynajmniej połowa kosmetyków ze zdjęcia to gratisy :)
 
Zakupy mają tę zaletę, że będą umilać mi również inne dni listopada (i nie tylko).
 
W kolejnych dniach planuję m.in. wypiekanie i ozdabianie pierniczków na święta, robienie ozdób na choinkę, wizytę u fryzjera i oczywiście ćwiczenia.
 
Zachęcam do odczarowywania listopada, bo dzięki temu naprawdę można go polubić. Jeśli macie jakieś swoje sposoby i pomysły, podzielcie się w komentarzach :)